<?xml version='1.0' encoding='utf-8' ?>

<rss version='2.0' xmlns:lj='http://www.livejournal.org/rss/lj/1.0/' xmlns:atom10='http://www.w3.org/2005/Atom'>
<channel>
  <title>nashirah</title>
  <link>https://nashirah.dreamwidth.org/</link>
  <description>nashirah - Dreamwidth Studios</description>
  <lastBuildDate>Thu, 07 Apr 2011 21:17:55 GMT</lastBuildDate>
  <generator>LiveJournal / Dreamwidth Studios</generator>
  <lj:journal>nashirah</lj:journal>
  <lj:journaltype>personal</lj:journaltype>
  <image>
    <url>https://v2.dreamwidth.org/1352129/716458</url>
    <title>nashirah</title>
    <link>https://nashirah.dreamwidth.org/</link>
    <width>100</width>
    <height>100</height>
  </image>

<item>
  <guid isPermaLink='true'>https://nashirah.dreamwidth.org/70171.html</guid>
  <pubDate>Thu, 07 Apr 2011 21:17:55 GMT</pubDate>
  <title>Emo Wpis czyli co tam u mnie</title>
  <link>https://nashirah.dreamwidth.org/70171.html</link>
  <description>To będzie długi emo wpis, i nie wiem nawet, czy się w nim nie powtarzam, pewnie tak. Ale nieważne, muszę to z siebie wydusić, bo już mam dosyć i czuję, że wybuchnę jak dalej tak będzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kwiecień przyszedł niepostrzeżenie i przestałam już nawet tak bardzo żałować, ze w styczniu nie udało mi się pojechać do Korei.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale w związku z tym, że zbliża się czerwiec (=kolejne wyjazdy), wybrane zostały kolejne osoby do wyjazdu. I znów przychodząc na zajęcia widzę osoby dyskutujące żywiołowo o biletach lotniczych, cenach, dokumentach. &lt;br /&gt;Staję obok nich i włączam się do dyskusji z uśmiechem, ale w środku robi mi się niedobrze. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tak, to ten zielony potwór zwany zazdrością.&lt;br /&gt;Nie czuję jednak, jakbym popełniała jakiś wielki grzech czując się w ten sposób. Ba, nie mam zamiaru przestawać.&lt;br /&gt;Dlaczego?&lt;br /&gt;Bo przeszkodą są tylko pieniądze.&lt;br /&gt;Nie ma konkursu ocen, studenci nie są wybierani na podstawie żadnych wyników, egzaminów czy średniej. Nie. Jeśli masz kasę na przelot + życie w Korei przez 6 miesięcy, jedziesz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To takie proste, prawda? Przecież mogłabym zarobić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I naprawdę chciałam, ale to nie takie proste. Dostałam stypendium, ale nawet gdybym zsumowała wszystkie miesiące, przez które je dostawałam, ledwie starczyłoby mi na przelot. Nie wspomnę tu nawet o mojej chorobie, która trwa od stycznia i ma się dobrze. Wydałam więc tę kasę na wycieczkę, leki, leki, leki, leki, lekarza, telefon. I nie ma pieniędzy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miałam wyjechać w styczniu. W tym celu poleciałam w zeszłe wakacje do Szkocji, co nie przyniosło mi nic oprócz straconych pieniędzy, sporej depresji i żalu ze strony rodziny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zamiast mnie w styczniu pojechało pięć innych osób. Jedna pojechała moim zasłużenie. Kolejna nie wiedziała, jak jest po koreańsku &quot;łóżko&quot;, następne dwie nie wiedziały nic, a mój ulubieniec K. otwarcie przyznawał, że on jedzie do Korei po to, żeby pić. Naprawdę, wielokrotnie to powtarzał. I dziś się dowiedziałam, że jako jedyny nie zdał testu poziomowego (co jakiś czas na kursie w Korei przeskakuje się poziomy, co ponoć nie jest aż takie trudne).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wiem, może nie mam prawa narzekać, ale ja praktycznie żyję Koreą i kocham ten język, robię wszystko, żeby nauczyć się go jak najszybciej. I może to nieprawda, że studiując język obcy należy wyjechać do tego kraju. &lt;br /&gt;Ale nawet jeśli, bardzo tego chcę i wkurwia mnie tak bardzo, że jedyną przeszkodą są głupie pieniądze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cieszę się, że tym razem jadą osoby, którym na wyjeździe zależy i którzy chcą się uczyć. Jako, że zmniejszono limit z 10 do 5 osób, które mogą wyjechać &quot;za darmo&quot; (tzn. mają opłacane czesne + akademik. Kolejne pięć musi płacić za akademik), z naszej grupy jadą 2 osoby, które wyłoniono drogą losowania. Dwie następne stwierdziły, że będą płacić za akademik a i tak pojadą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chciałabym rzucić wszystko, wziąć obrzydliwie wielką pożyczkę i jechać z nimi. Albo zrobić inną, o wiele głupszą rzecz, przez którą rodzina by mnie znienawidziła, a ja mogłabym sobie zniszczyć przyszłość. W pewien sposób. Więc raczej tego nie zrobię.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jakakolwiek próba rozmowy z mamą kończy się płaczem - i moim, i jej. Nie możemy usiąść i spokojnie pogadać, bo trochę nam nie wychodzi. Mama natychmiast zaczyna zarzucać mnie argumentami na NIE.&lt;br /&gt;Przede wszystkim pieniądze. I jakby próbując mi dowalić, zaczyna mówić o rachunkach, braku pieniędzy, psującej się taksówce ojca.&lt;br /&gt;No i druga rzecz, moje zdrowie. Cały czas jestem chora.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ogólnie, podsumowując: cała ta sytuacja mnie przerasta. Pewnie brzmię jak głupi bachor, który przejmuje się czymś tak błahym. Ale ja naprawdę ciężko pracuję - przez trzy lata studiowania chorwackiego ani razu nie zależało mi na wyjeździe. Tu zależy mi na nim od początku, dlatego staram się jak mogę i starać się będę, ale z drugiej strony...&lt;br /&gt;Nachodzą mnie myśli. Po co tak się starać, skoro nic z tego mi nie przyjdzie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja już po prostu nie mogę. Myślałyśmy z Grzybem może o jakiejś pracy za granicą na wakacje... macie jakieś sugestie? Jakiś work&amp;travel tylko bez travel?&lt;br /&gt;Jakiekolwiek pomysły mile widziane. Nawet jeśli bardzo boję się powrotu do UK.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img src=&quot;https://www.dreamwidth.org/tools/commentcount?user=nashirah&amp;ditemid=70171&quot; width=&quot;30&quot; height=&quot;12&quot; alt=&quot;comment count unavailable&quot; style=&quot;vertical-align: middle;&quot;/&gt; comments</description>
  <comments>https://nashirah.dreamwidth.org/70171.html</comments>
  <category>nothing important</category>
  <category>me</category>
  <category>life sucks big time sometimes</category>
  <lj:security>public</lj:security>
  <lj:reply-count>0</lj:reply-count>
</item>
</channel>
</rss>
